Blog Dandy Yourself...

Trend czy klasyka?

Zastanawiasz się, dlaczego nagle przychodzi do Polski moda na marynarki, elegancki ubiór i mężczyzn dbających o siebie? O co właściwie chodzi? Czy to chwilowy trend i zaraz minie, czy tacy faceci żyli już wcześniej wśród nas? Po co chodzić w garniturze, po co męczyć się pod krawatem i nosić niewygodne buty jeśli można śmigać w bluzie i adidasach? Nie będę mówił za innych, ale z mojej strony wygląda to tak, jak opisałem poniżej. 

Ludzie inaczej na Ciebie patrzą

Tak, inaczej. Nie wdając się w szczegóły mojego życia osobistego (jeszcze za mało się znamy 🙂 ), jestem człowiekiem młodym. Moja praca nie wymaga ode mnie eleganckiego ubioru, mógłbym chodzić codziennie do pracy w tiszercie. Mógłbym, ale tego nie robię. Bo lubię to, jak jestem odbierany, gdy ubieram się elegancko.

Początkowo ze strony osób, które ze mną pracują padały pytania “masz dzisiaj urodziny?”, “chcesz podwyżkę?” oraz “a co Ty taki wystrojony?”, ale szybko się przyzwyczaiłem. Mimo, że jestem najmłodszy w moim miejscu pracy, przychodzący do biura witają się najpierw ze mną, potem z moimi starszymi wspólpracownikami. Przepraszają, że przeszkadzają. Żegnają się, chociaż nie uczestniczę w spotkaniach i pracuję w innym pomieszczeniu. Rozumiesz o co mi chodzi? To tak, jakby na drzwiach mojego pokoju wisiała plakietka z napisem “dyrektor”. W oczach ludzi, przeskoczyłem kilka szczebli tylko dzięki temu, jak się ubieram. Magia!

Inaczej odbierają mnie też ludzie na ulicy, w sklepach, miejscach publicznych. Ekspedientki są nadwyraz miłe. Gimnazjaliści i licealiści ustępują mi miejsca w komunikacji miejskiej. W dziekanacie załatwiam wszystko ze stuprocentową skutecznością. Zawsze z uśmiechem.  Zawsze po miłej wymianie zdań na temat pogody. Zawsze sprawniej, niż moi koledzy.

Bonus: Pan Janusz, u którego się strzygę, mówi do mnie “Panie Mecenasie” lub “Panie Inżynierze”. W zależności od humoru, ale tylko jak przychodzę w marynarce.

Wyglądasz na bardziej dojrzałego

Nie zaprzeczysz, że znaczna część z nas ocenia ludzi po tym, jak wyglądają. O ile nie ma to większego sensu w przypadku bezpośredniego nawiązywania relacji, o tyle jeśli chodzi o osoby mijane na ulicy jest to dosyć naturalne – próbujesz metodą dedukcji w przeciągu ułamka sekundy określić, czego możesz się po osobie na którą patrzysz spodziewać. I w ten sposób przyczepiamy każdemu metkę, przypisując go do wybranej przez nas grupy czy typu osób.

W przypadku faceta noszącego garnitur (marynarkę?), społecznie przyczepiana jest do niego etykieta “poważnego i dojrzałego mężczyzny”. Oczywiście przyjmując, że garnitur jest czysty, dobrze dobrany, a zestaw – zaspokajający estetykę przeciętnego odbiorcy.  Garnitur jest w naszym społeczeństwie odbierany jako ubiór ludzi starszych, bardziej poważnych. Student w garniaku? To zdarza się bardzo rzadko. Na tyle rzadko, że jak widzisz bardzo młodego gościa ubranego elegancko (a nie jest to okres okołokońcoworoczny) to prawdopodobnie nie przyczepisz mu metki studenta. I tak, prostym zabiegiem dodaję sobie kilka lat. Dla mnie to duży plus. Lubię być traktowany poważnie, a często mam z tego tytułu również wymierne korzyści.

Czujesz się pewniej

Ubrany w garnitur sunę przez miasto niczym Pan i Władca. Nie, to nie są żarty. Jestem introwertykiem, jeszcze nie tak dawno, miałem problem z zamówieniem pizzy w Pizza Hut. Ale wtedy chodziłem jeszcze w jeansach i tiszertach… W koszuli jestem pewien swojego. Moje poczucie własnej wartości wzrasta. Moge więcej, chcę więcej, potrafię więcej. I to nie jest kwestia wewnętrznych odczuć. Wkładając marynarkę i spodnie wyprasowane w kant, czuję się trochę tak, jakbym przywdziewał niewidzialny pancerz. Dzięki niemu łatwiej idą mi negocjacje, mam codziennie urodziny, na egzaminach mam lepsze wyniki bo mam przekonanie, że mi się uda. Wierzę w siebie i w to, co sobą reprezentuję. A na pewno wierzę w to bardziej, niż wtedy gdy mam na sobie trampki i spodnie dresowe.

To pewnie jest trochę tak, że znalazłem swoją niszę. Znalazłem temat, który mnie interesuje, ubiór który działa na mnie w ten sposób. Czy to działa na wszystkich? Pewnie nie. Czy zadziała na Ciebie? Może tak, może nie. Dopóki nie spróbujesz z pewnością się nie dowiesz. Zanim odrzucisz mój punkt widzenia i uznasz go za niewarty uwagi, poczekaj proszę aż dokończę tę serię. To dopiero trzy punkty z zaplanowanych dziewięciu. Jeśli chcialbyś dowiedzieć się czegoś więcej w kontekscie tego wpisu albo wyrazić swoje wątpliwości – zostaw komentarz pod spodem.

Dogadamy się 😉


michal_profil

The Dandy

1467392985_Aquicon-Facebook1467392991_Aquicon-Instagram1467396347_Aquicon-GooglePlus1467392994_Aquicon-Pinterest1467396325_Aquicon-Twitter1467396342_Aquicon-Tumblr