Blog Dandy Yourself...

Zazwyczaj staram się nadawać tytuły moim wpisom po ich skończeniu. Dlaczego? Bo lubię gdy tytuł jest odzwierciedleniem treści, a nie wyznacznikiem jej kierunku zanim jeszcze ją stworzę. Dzisiaj jest odwrotnie. Pitti Uomo 91 to specjalna okazja. Zaraz dowiecie się dlaczego…

Co pisze się o Pitti Uomo 91?

O Pitti Uomo piszą prawie wszyscy, których pewnie poza mną czytacie. Czy to nie nudne? Trochę nudne. Jeszcze 2 tygodnie temu, zapytany o to, czym według mnie jest Pitti Uomo odpowiedziałbym bez wahania. Targami próżności. Areną samouwielbienia. Trzydniową włoską centralą selfie. Relacje z tego wydarzenia które pojawiają się dwukrotnie w roku na kilkunastu już pewnie polskich blogach,  sprowadzają się głównie do opisów własnych stylizacji, prezentacji zdjęć z osobami, z którymi należy zrobić sobie zdjęcie, a także do “analizy” trendów na kolejny sezon. (ale ale – w oko wpadły mi przy okazji tej edycji ciekawe przemyślenia Mikołaja Pawelczaka z Blue Loafers – przeczytaj). Bazując jedynie na tych relacjach, można faktycznie uznać, że Pitti właśnie tak się prezentuje.

Pitti to dużo więcej

Nic bardziej mylnego. Pitti to w moim odczuciu jednak przede wszystkim targi. “Śmietanka fontannowa” to jedynie dodatek do tego eventu, który przyciąga tysiące uczestników ze względu właśnie na swoją niezaprzeczalną wartość biznesową.

Celem mojego wyjazdu na Pitti było coś zdecydowanie innego, niż wspomniane wcześniej historie. Z racji mojej pracy w ekskluzywnym atelier krawieckim w Warszawie – Davide Lifestyle – mój wyjazd podyktowany był biznesowymi a nie prywatnymi potrzebami. Czy to źle? Wręcz przeciwnie! Dzięki temu miałem możliwość zderzyć się z Pitti od strony, którą mało kto pokazuje – od strony targowej. Udało mi się uchwycić kilka ciekawostek z targów, chociaż prędkość i tempo było na tyle ogromne, że nie mogłem w pełni oddać się uwiecznianiu tego, co zobaczyłem. Czerwcowa edycja z pewnością będzie dla mnie tą właściwą – chciałbym pokazać Wam konkretnych wystawców, być może nagrać z nimi krótkie wywiady, pokazać zaplecze, nowe kolekcje, ciekawe prywatne eventy.

Na ten moment muszę zaspokoić Waszą ciekawość jedynie kilkoma zdjęciami. Pitti 91 traktuję jako pierwsze spotkanie z ogromnym przedsięwzięciem. Pierwszym pocałunkiem z piękną kobietą… Wszyscy czekamy na drugą randkę i relację z niej 😉


Pitti… to Pitti

Czasu nie było dużo, ale bez tego nie wyjechałbym z Florencji – musiałem zrobić sobie zdjęcie z Lino Ieluzzim, sławnym właścicielem butiku w Mediolanie  (Al Bazaar). Jeśli jeszcze go nie znacie, koniecznie popatrzcie na jego inspirujące stylizacje głównie w wydaniu dwurzędowym, oraz specyficzne ale rozpoznawalne krawaty z wyhaftowaną siódemką. Sprezzatura? Moim zdaniem tak – w najlepszym wydaniu. Włoska nonszalancja pod postacią zegarka na obu nadgarstkach. Ten facet zdecydowanie to czuje!

Czyli co właściwie ominęło mnie podczas Pitti Uomo 91? Możecie przeczytać o tym na dowolnym innym blogu męskim… 😉

Tymczasem nacieszcie zmysły krótką relacją z Pitti Uomo 91. Niedługo również pojawi się mikro relacja video, która – mam nadzieje będzie początkiem większej serii. Do zobaczenia na kolejnej edycji!



 

michal_profil

The Dandy

1467392985_Aquicon-Facebook1467392991_Aquicon-Instagram1467396347_Aquicon-GooglePlus1467392994_Aquicon-Pinterest1467396325_Aquicon-Twitter1467396342_Aquicon-Tumblr