Blog Dandy Yourself...

Będzie o…

Trochę w odpowiedzi na felieton, który pojawił się ostatnio na blogu All Tied Up, a trochę z wewnętrznej potrzeby postanowiłem stworzyć mikro serię wpisów z moimi przemyśleniami. Nie będę wypowiadał się na tematy, które mnie nie interesują. Ani na te, które Ciebie nie interesują. Pozostańmy więc w bezpiecznej tematyce związanej z męską elegancją, tym jak odbiera nas świat i tego, jak sami siebie widzimy.

Umiar rzeczą ważną

Post, który mnie zainspirował możecie przeczytać tutaj. Dotyczy on szeroko rozumianego umiaru i minimalizmu w ubiorze. Odnosząc się do opinii prezentowanej przez autora, mam mieszane uczucia. Wręcz jestem rozerwany.

Z jednej strony chciałbym powiedzieć – tak, autor ma rację, umiar jest ważny. To „stonowanie” i spojrzenie na siebie i swój ubiór krytycznie to faktycznie ważna sprawa, to przejaw dojrzałości w ubiorze. To właśnie ona sprawia, że czasami maksimum dandyzmu na jaki sobie pozwalam to biała poszetka do granatowego garniaka i skarpetki w delikatne kropki.

Ale też jest trochę tak, że nie każdy to w sobie ma od początku, nawet nie każdy nabywa tę umiejętność kiedy już popełni miliard błędów i przeczyta wszystkie wpisy dotyczące tej „klasycznej” „jedynej słusznej” elegancji.

Nie dla wszystkich

Z drugiej strony czuję na sobie trochę każący palec kolegi blogera – chociaż wiem, że sam go na siebie wykierowałem. Bo jednocześnie świadomie wybieram często bycie uberdandysem. Wymieszanie kolorów i wzorów, dużej ilości dodatków, akcesoriów. Wymysliłem nawet odpowiednik bycia overdressed w tej sytuacji – overdandied. Dlaczego? Bo to forma autoekspresji.

Sztuka ubioru jest trochę jak malarstwo. Można nas [fanów dobrego ubioru] pogrupować w jakieś kategorie, ale generalnie każdy ma swój styl i do worka ze sztuką mieści się całkiem sporo. I w tym kontekśćie, czasami lubię być malarzem klasycystycznym, nie udziwniać, ubierać się „just right”. A czasem staję się impresjonistą, przekombinowuję, bawię się formą i obserwuję ku własnej uciesze karcące spojrzenia realistów, którzy pukają się w czoło mówiąc „no chyba trochę przesadziłeś”. I chyba właśnie to cenię sobie najbardziej w decyzji, którą podejmuję stojąc codziennie rano przed szafą – wolność.

 

michal_profil

The Dandy

1467392985_Aquicon-Facebook1467392991_Aquicon-Instagram1467396347_Aquicon-GooglePlus1467392994_Aquicon-Pinterest1467396325_Aquicon-Twitter1467396342_Aquicon-Tumblr