Blog Dandy Yourself...

Dorastałam w najlepszym możliwym momencie. Tuż przed zawładnięciem świata przez Internet. Wiem, co to trzepak, jak się gra w klasy, jak głośno trzeba krzyknąć pod blokiem, żeby sąsiadka na 3 piętrze słyszała. Wiem jak grać ‘w gumę’, palanta, czy podchody. Miałam przyjemność szpanować nowym rowerem na komunii, walkmanem w szkole i nokią 3210 po tacie (ale tylko pod blokiem). Ale najbardziej cenne, co zostało po tamtym okresie, to zbudowana w realnym życiu – PRZYJAŹŃ.

 


Gdy myślę o moich przyjaźniach nawiązywanych w podstawówce, drogę jaką przebyły i w jakim miejscu znajdują się teraz, szczerze dziękuję losowi, że mogłam budować te relacje właśnie w taki sposób. Wtedy, gdy telefon służył tylko do umówienia się w konkretnym miejscu i o konkretnej godzinie. Gdzie główną atrakcją było włóczenie się po mieście, wspólne treningi, wypady do kina, nad wodę, czy po prostu leżenie w domu na tapczanie. Bez patrzenia w telefon co 5 minut. Bez scrollowania. Bez rezygnowania ze spotkań, na rzecz godzinnego klikania w klawiaturę komputera. Bez milionów selfie, przerabiania zdjęć i tagowania.

 



Ja wiem, że dzisiejsze czasy rządzą się swoimi prawami. Ja sama w obecnej chwili jestem osobą, która żyje także wirtualnie, dlatego tym bardziej cieszę się, że przyjaźnie nawiązane 15 lat temu (szok!) trwają do dziś. To nie jest ten sam rytm, co kiedyś. Nie ma codziennych wypadów ani rozmów. Ale to, co w tym wszystkim jest piękne, to że czynnik czasu nie wpływa na prawdziwą przyjaźń. Że niezależnie od tego ile ze sobą nie rozmawiamy, nie widzimy się, moment w którym złapiemy się choć na chwile, zawsze jest bezcenny.

 



I tak właśnie mam z Asią. Chociaż były wzloty i upadki, dłuższe milczenia, to dziś mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że pielęgnujemy tę relację. Czasem bezinteresownym telefonem, ale częściej wypadem na kawę, plotki, imprezę, czy … sesję! 😉 Strasznie się cieszę, że mamy tak piękne wspólne zdjęcia ‘z młodości’, które za 20-30 lat z dumą będziemy mogły pokazać swoim dzieciom. Mam nadzieję, że i wtedy znajdziemy czas na wspólny obiad. Na szczęście to zależy tylko od nas.

 


Jakie przesłanie powinien mieć ten wpis? Aby mimo rozpraszaczy mieć umiejetność budowania prawdziwych relacji. Aby w pewnych momentach naszego życia, telefon służył jedynie jako narzędzie do umówienia spotkania, a nie komunikacji samej w sobie. Jestem przekonana, że docenimy to, a dbanie o relacje w taki sposób, odwdzięczą się potem przyjaźniami na całe życie.

 



zdjęcia: Maciej Grzegory.

Dandy Lady

1467392985_Aquicon-Facebook1467392991_Aquicon-Instagram1467396347_Aquicon-GooglePlus1467392994_Aquicon-Pinterest1467396325_Aquicon-Twitter1467396342_Aquicon-Tumblr