Blog Dandy Yourself...

Nigdy nie myślałem, że da się połączyć te dwa słowa w jeden tytuł. Po dłuższym namyśle i wertowaniu zwojów, doszedłem do wniosku, że nie mam zbyt wiele do powiedzenia w kwestii dzisiejszego wpisu. Niewiele jest tutaj do napisania – lato się skończyło, a ja wyskakuję z mocno spóźnionym zestawem letnim. Jest w nim jednak coś, co nie pozwoliło mi przetrzymać go na twardym dysku przez kolejne pół roku. Nie będzie więc zbędnego filozofowania, a raczej skondensowany opis całości.

Do tej pory w moim ubiorze zazwyczaj stawiałem na zabawę kolorami. Lubię łączyć ze sobą barwy, najczęściej bawiąc się dodatkami – daje mi to dużą satysfakcję. Efekty możecie oglądać na blogu oraz moim facebooku. Tym razem, zdecydowałem się odłożyć kolorystykę na drugi plan i zaprezentować się od strony materiałów, z których wykonane są poszczególne elementy garderoby.

Jedwab niejedno ma imię

Pierwsze skrzypce gra tutaj krawat. I to nie byle jaki, bo mój własny, z nowej kolekcji Dandy Yourself. Jest to krawat wykonany z szantungu z wyhaftowanymi kaczkami. Jedwab zazwyczaj znany jest jako materiał delikatny, raczej błyszczący niż matowy, bardzo miły w dotyku. Szantung to rodzaj jedwabnej tkaniny, wykonanej z surowej przędzy. Jest genialny – surowy, roboczy, niecodzienny. Podoba mi się pomieszanie jego ogólnej struktury z gładkim haftem. Jest mocno nieformalny, ale w lecie to duży plus – ponieważ nie muszę, nie wyobrażam sobie noszenia wełnianych granatów i ciemnej szarości przy wyższych temperaturach.
A poszetka? Poszetka też jest jedwabiu. To grenadyna, jedwab o charakterystycznym, rzadkim splocie. Ma głęboki ganatowy odcień, z żółto-czerwonymi kwadracikami, które moim zdaniem fajnie współgrają z żółcią haftu na krawacie, widocznym na jego węższym końcu.

Lniany zapał

Marynarka, którą mam na sobie, to mój najlepszy przyjaciel od maja do września. Razem z jasną dwurzędówką stanowią podstawę mojej eleganckiej garderoby w tym okresie. Dlaczego? Właśnie ze względu na materiał. Obie są lniane, bez konstrukcji, lekkie i superprzewiewne. Len ma genialne właściwości, które wykorzystuję w 100 procentach w gorące dni. Wchłania wilgoć, jest przewiewny, mało elastyczny i – jeśli ktoś to lubi – dosyć “szorstki”, co dla mnie osobiście jest atutem w ciepłe dni – lniane koszule czy spodnie nie lepią się i nie ślizgają po ciele.

Biel nie taka straszna

Gdybyście zapytali mnie w zeszłym roku, czy będę kiedykolwiek nosił białe spodnie – stanowczo bym zaprzeczył. Nawet podczas jednego ze spotkań gentlemanów w Warszawie, którego hasłem przewodnim miały być białe spodnie, ja jako jedyny jestem w szarych… Od tamtego czasu sporo się zmieniło. Po poprzednim sezonie kupiłem białe spodnie, które musiały przeleżeć w szafie całą zimę, abym odkrył je na wiosnę. Aktualnie nie wyobrażam sobie lata bez białych spodni. Genialnie neutralizują kolorowe dodatki i w mojej ocenie uspokajają całą stylizację.

Drugie oblicze

Mówiąc o fakturach mojego ubioru i grze materiałów, muszę poruszyć kwestię bransoletek. One też mają swoją fakturę – wykonane z kamieni naturalnych, są matowe i fajnie współgrają z matowością reszty elementów. Jedynym połyskującym elementem tego zestawu są noski moich butów. Fotograf się w nich nie odbija, ale trochę się nad nimi napracowałem!



 

michal_profil

The Dandy

1467392985_Aquicon-Facebook1467392991_Aquicon-Instagram1467396347_Aquicon-GooglePlus1467392994_Aquicon-Pinterest1467396325_Aquicon-Twitter1467396342_Aquicon-Tumblr