Blog Dandy Yourself...

Kolekcja krawatów

Jak sama nazwa wskazuje, we wpisach opatrzonych tym tytułem chciałbym skupić się na prezentacji krawatów, znajdujących się w mojej (jeszcze) skromnej kolekcji. Nie będą to oczywiście suche zdjęcia krawatów. Zamierzam pokazywać je w ciekawym towarzystwie, dobranym jednak tak, aby to krawat grał pierwsze skrzypce w całej stylizacji. Czy mi się to udaje i z jakim efektem -ocenisz sam. Uważaj jednak – czasem z premedytacją będę naciągał granicę między kiczem, a ekstrawagancją, żeby sprawdzić Twoją czujność, poznać Twoją opinię i spróbować czegoś, do czego sam nie jestem do końca przekonany.

Serię Projekt Krawat chciałbym zapoczątkować przyjemnym dla oka, stonowanym zestawieniem. Nie jest to może typowo Dandysowa stylizacja, ponieważ brakuje jej trochę chaotycznej gry barw, którą tak bardzo lubię ale myślę, że na pierwszy (w założeniu trochę delikatniejszy) wpis dotyczący mojej stylówki jest w sam raz. Chciałbym abyś zwrócił uwagę na poszczególne elementy całości.

Kolorystyka

Połączenie zieleni z granatem uważam za wyjątkowo udane. Dosyć formalna marynarka (nie pochodzi z kompletu garniturowego) nabiera zdecydowanie bardziej casualowego wydźwięku w połączeniu z zielonymi, mniej eleganckimi spodniami. Koszula w lekko fioletową kratę stanowi  tutaj według mnie dobrą bazę, ponieważ nie odwraca uwagi od pozostałych części garderoby. Granatowe zamszowe loafersy nawiązują do koloru marynarki. Dzięki temu, że buty są w podobnym odcieniu co marynarka, wydaje mi się, że wyglądam na wyższego niż normalnie – to także zasługa zielonych spodni, które przy granacie stają się trochę mniej widoczne. Cześć z pewnością trzeba oddać również fotografowi, który wyciągnął barwy i trochę je przesycił, dzięki czemu są dużo bardziej wyraziste niż na żywo (chyba niepotrzebnie się przyznaję).

Dopasowanie

W moich stylizacjach kładę duży nacisk na to, żeby poszczególne części garderoby były dobrze dopasowane do mojej sylwetki. Mówiąc dopasowane, nie mam na myśli superobcisłych kolarskich spodenek i podkoszulka na siłownię. Chodzi mi bardziej o to, że rozmiar dobrany jest do mojego ciała w taki sposób, że elementy ubioru maskują pewne niedoskonałości, uwypuklając i podkreślając mocniejsze strony mojej budowy. I tak dla przykładu, dzięki dobrze dobranej marynarce o niewielkim wypełnieniu ramion, moje masywne barki przestają być wadą, a stają się zaletą, optycznie umacniając moją sylwetkę. Znacznie szersze biodra od talii giną pod dosyć prostą linią marynarki (i tak wytaliowaną), odpowiednia długość natomiast – w połączniu z dwoma szlicami (to takie mądre słowo na rozcięcia z tyłu marynarki) – sprawia, że mój dosyć odstający “odwłok” nie rzuca się w oczy. Całość jest proporcjonalna i wiarygodna – czego chcieć więcej?

Dodatki, detale

Poszetka we wzór przypominający połączenie chińskiej tkaniny z paisley, kolorystycznie zgrywa się z kolorami koralików w bransoletkach. Uwielbiam ułożenie jej w niezobowiązujący puff, prezentujący wzór w pełnej okazałości. Zegarek o sporej tarczy na skórzanym pasku przypomina, że zdecydowałem się na stylizację casualową, a nie formalną. Niewidoczne skarpetki do loafersów – dla jednych ekstrawagancja, dla mnie chleb powszedni. W połączeniu z krótkimi i wąskimi (podwiniętymi) nogawkami spodni mają dwie bardzo ważne zalety – po pierwsze przy temperaturze około 30 stopni dają trochę oddechu, po drugie w przypadku zalanej piwnicy nie zmoczę sobie spodni ;). Czy to koniec? Nie! Zwróć uwagę na guziki w marynarce…


Krawat

Wisienka na torcie: krawat w samochody. Po pierwsze, granatowy. Dobrze wpasowuje się w konwencję, nie odwraca uwagi od twarzy. Po drugie, o odpowiedniej szerokości, zgranej z szerokością klap marynarki. Po trzecie, jest w samochody. Różnokolorowe samochody. A kolory samochodów wpisują się w kolory wykorzystanych dotychczas elementów, nie dodając całości mocniejszego przekazu, a delikatnie podkreślając równowagę między wszystkimi kolorami w stylizacji.


Podsumowanie

Warto na koniec wspomnieć trochę więcej o rzeczonym krawacie. Jest to unikatowy model, znaleziony w secondhandzie w Brodnicy, nabyty za 1 PLN (słownie jeden). Jedwabny, w stanie nie wskazującym na to, by ktokolwiek przede mną go używał. Z pewnością kiedyś wspomnę więcej o moim niedawno wypracowanym nawyku, dotyczącym zakupu krawatów, bo to dzięki niemu ta seria w ogóle mogła powstać.

Głównym bohaterem całej stylizacji miał w założeniu być krawat w samochody. Myślę, że udało mi się go dobrze wyeksponować. Dobrałem pozostałe elementy tak, aby stanowiły dla niego dobre tło, jednocześnie komponując się z nim kolorystycznie.

Jaka jest Twoja opinia? Koniecznie daj znać w komentarzu poniżej!

Autorem zdjęć jest Mateusz Marjański, którego namawiam na stworzenie swojej strony z portfolio – zdecydowanie ma się czym pochwalić! Do roboty Mateusz! 🙂

 

michal_profil

The Dandy

1467392985_Aquicon-Facebook1467392991_Aquicon-Instagram1467396347_Aquicon-GooglePlus1467392994_Aquicon-Pinterest1467396325_Aquicon-Twitter1467396342_Aquicon-Tumblr

  • Blog Ozonee

    Świetny pomysł na nową serię wpisów – z pewnością będę tu częściej zaglądał. Osobiście krawaty nigdy do mnie nie przemawiały, być może dlatego, że nie miałem tak potrzebnego w tej kwestii drygu do odpowiedniego ich dopasowania do reszty stylizacji. W tym przypadku muszę przyznać, że zaskoczyła mnie obecność krawata w tym raczej swobodnym zestawie. Sam właśnie takie preferuję – chinosy i casualowe marynarki, to jest coś, co lubię (o czym zresztą daję znać u siebie na blogu – http://blog.ozonee.pl/sportowa-marynarka-co-ja-wyroznia-i-z-czym-laczyc/ ;)). Pozdrawiam!

    • Dzięki! To z pewnością kwestia intuicji ale też tysięcy obejrzanych zdjęć i inspiracji… Najlepiej jest próbować! Mogę pożyczyć Ci jakiś krawat 😉

  • Blog Ozonee

    Świetny pomysł na nową serię wpisów – z pewnością będę tu częściej zaglądał. Osobiście krawaty nigdy do mnie nie przemawiały, być może dlatego, że nie miałem tak potrzebnego w tej kwestii drygu do odpowiedniego ich dopasowania do reszty stylizacji. W tym przypadku muszę przyznać, że zaskoczyła mnie obecność krawata w tym raczej swobodnym zestawie. Sam właśnie takie preferuję – chinosy i casualowe marynarki, to jest coś, co lubię (o czym zresztą daję znać u siebie na blogu – http://blog.ozonee.pl/sportowa-marynarka-co-ja-wyroznia-i-z-czym-laczyc/ ;)). Pozdrawiam!