Blog Dandy Yourself...

To drugi wpis z serii Ręcznej Roboty. Przybliżam w niej producentów ciekawych przedmiotów, które powstają w wyniku pracy rąk ludzkich, pokazując również proces powstania i sylwetki ludzi, którzy za nim stoją. Jeśli nie miałeś okazji przeczytać pierwszego wpisu z serii, możesz to zrobić tutaj: Ręczna Robota: Malton & Kielman. Dzisiaj natomiast na warsztat biorę rękawiczki. 

Pozory mylą

Pierwsze zderzenie z zakładem pana Czesława Jamrozińskiego jest dosyć brutalne. Drzwi obklejone zostały pewnie około 40 lat temu w sposób – jak na tamte czasy przystało – mało przykuwający wzrok. Dzisiaj budzą zainteresowanie w kategoriach “miejsca rodem z PRLu”, zdradzając bardzo skutecznie to, co czeka za nimi. A pierwsze co zauważam wchodząc do pracowni to – oczywiście – rękawiczki. Niestety nie są to rękawiczki, o jakich marzy każdy dandys. Wręcz przeciwnie – na wystawie leżą głównie damskie, długie rękawiczki, bardziej przywodzące na myśl Audrey Hepburn niż Ryana Goslinga z filmu Drive. Są tam kolorowe skóry, flaki z wyciętymi palcami, które kiedyś staną się pięknymi, ręcznie szytymi rękawiczkami, aktualnie smutnie czekając na przyszłego właściciela, oraz inne “efekty pracy człowieka”. Wizyta w pracowni rękawiczek to jednak gra pozorów. A pozory mylą.

Z ojca na syna

Pan Czesław – czego można było się spodziewać, pochodzi z rodziny rzemieślniczej. Jego dziadek był pierwszym w rodzinie, zajmującym się szyciem rękawiczek. W zakładzie na Marszałkowskiej wisi na ścianie jego Świadectwo złożenia Egzaminu Czeladniczego z 1914 roku. Pierwsza pracownia powstała w Kaliszu, a po wojnie ojciec pana Czesława otworzył nową, w Warszawie. Na Marszałkowskiej są od 1964 roku. Poza Świadectwem, na ścianie można również zobaczyć dyplom gratulacyjny z okazji 70-cio lecia pracy ojca pana Czesława.

Za rękawiczki… dałbym sobie rękę uciąć

Seria Ręcznej Roboty powstała z jednego powodu – potrzeby chwalenia i gloryfikowania pracy rąk ludzkich. Nie mogę pozwolić sobie na ominięcie tego tematu w przypadku pracy pana Czesława. Pozostawię Cię jednak w małym niedosycie – rękawiczki przygotowałem na sezon jesienny i sesja poświęcona im w 100% pojawi się dopiero na jesieni – wtedy też pozwolę sobie poświęcić więcej uwagi samemu kunsztowi i efektom pracy pana Czesława. Pierwsze rękawiczki, które dla mnie wykonał możesz natomiast zobaczyć w tej sesji zimowej: Zimowa garderoba w 8 punktach

Sezonowość tylko w użytkowaniu

Rozmawiam z Panem Jamrozińskim o potrzebach dzisiejszego obywatela. O tym, czy praca rękawicznika jest jeszcze w społeczeństwie potrzebna, czy jest na nią popyt. W trakcie rozmowy uderza mnie myśl, że era konsumpcjonizmu niesamowicie zabija takich artystów. Nie zależy nam na jakości, tylko na tym, że mieć coś szybko, tanio i tak jak wszyscy. Nie patrzymy na przedmioty  jako efekt czyjejś pracy – wręcz przeciwnie. Widzimy je często jako efekt wyzysku dzieci w Indii lub  Tajlandii, jednocześnie kupując co chwilę coś nowego “bo było w promocji”.  Uspokaja mnie fakt, że na swoje rękawiczki będe musiał czekać około 3 tygodni – jest tylu klientów.

Pan Czesław prowadzi księgę klientów, gdzie zapisuje wszystkie zdejmowane miary wraz z danymi kontaktowymi każdego zamawiającego. Optymizmem napawa mnie również to, że od mojej poprzedniej wizyty u niego w grudniu 2014 roku (zimowe rękawiczki, które dla mnie zrobił możesz zobaczyć w TYM wpisie) zdążył wymienić zeszyt… Zapytany przyznaje, że nie może narzekać na brak pracy. Również w sezonie letnim! Ma sporo stałych klientów, którzy przyprowadzają znajomych, rodzinę, czasem kolejne pokolenia. Pan Czesław robi również rękawiczki do kostiumów filmowych – te najsłynniejsze pochodzą z Wiedźmina, serialu z lat 2000, w którym grał Michał Żebrowski.

Jakość uzależnia

Po wizycie w pracowni Malton & Kielman a potem u pana Czesława Jamrozińskiego zaczynam odczuwać niedosyt. Przedmioty, które mijam w centrach handlowych nie patrzą na mnie już tak jak kiedyś, kusząc niskimi cenami i dostępnością od ręki. To oczekiwanie na przemyślany, wybrany  i spersonalizowany przeze mnie produkt uzależnia. Sprawia, że będąc klientem czuję się dopieszczony do granic możliwości – a to uczucie, którego nie zaznałem nigdy w żadnym z sieciowych “salonów”. Jeśli wiesz o czym mówię – koniecznie wybierz się do pana Czesława. Jeśli nie wiesz – tym bardziej to zrób. Bo to inny świat, odległa galaktyka, do której – po pierwszej wizycie – będziesz chciał wracać przez całe życie.

Czesława Jamrozińskiego możesz znaleźć tutaj:
ul. Marszalkowska 83
00-683 Warszawa
tel. +48 226281613

 

michal_profil

The Dandy

1467392985_Aquicon-Facebook1467392991_Aquicon-Instagram1467396347_Aquicon-GooglePlus1467392994_Aquicon-Pinterest1467396325_Aquicon-Twitter1467396342_Aquicon-Tumblr