Blog Dandy Yourself...

Dwulicowe oblicze męskiej elegancji

Klasyczna elegancja męska ma aktualnie dwa oblicza. Pierwszym z nich jest prezentowany tak często w sezonie letnim “polski styl weselny”. Panowie w za dużych garniturach po starszym rodzeństwie. Mężczyźni w “modnych” marynarkach z kolorowymi wstawkami, kontrastowymi obszyciami, krzykliwymi guzikami. Drugim, są bardzo zamknięte i niedostępne grupy otaczające polskich blogerów, które w swoim założeniu muszą stawiać na przejaskrawione zestawienia i połączenia wychodzące poza schemat, aby przyciągnąć uwagę większej liczby odbiorców.

Trendy a klasyka

W obu tych przypadkach elegancja przybiera postać groteskową, a przecież w jej założeniu ma prezentować się wręcz odwrotnie – odświętnie, wyjściowo, schludnie i niecodziennie. Jak więc znaleźć złoty środek pomiędzy jedną, a drugą grupą? Jak się w tym wszystkim odnaleźć, aby wyglądać dobrze, zapytasz? Będąc kimś, kto jeszcze niedawno wyszedł z pierwszej grupy i jedną nogą stoi w drugiej, podejmę się próby analizy aktualnej sytuacji.


Po pierwsze dopasowanie.

Wszystko rozpoczyna się od dobrania odpowiedniego rozmiaru ubioru. Na ulicach coraz częściej dostrzega się meżczyzn ubranych w dobrze skrojone garnitury. Coraz częściej  korzystają oni z szycia miarowego lub usług krawców w celu dopasowania noszonego ubrania do sylwetki. To zdecydowanie się wyróżnia – przechadzając się warszawskimi ulicami nietrudno jest wyodrębnić mężczyzn noszących ubrania za duże od tych, którzy z pełną świadomością noszą je w rozmiarze odpowiednim.

Ubrania dobrze dopasowane (do sylwetki) to moim zdaniem warunek konieczny i minimalny, aby wyglądać dobrze w ubraniu eleganckim. Ci z Was, którzy ten krok mają za sobą kilka zakupionych garniturów temu, widocznie rozpoczynają zabawę tematem. Mam tutaj na myśli trendy przychodzące do nas ze słonecznej Italii na trochę krótsze nogawki oraz rękawy. Według bardzo klasycznego polskiego kanonu, nogawki powinny łamać się raz na wierzchniej części buta. Włoskie podejście proponuje nogawki kończące się na linii kostek i takie rozwiązanie często wybierane jest przez osoby chcące wyróżnić się z tłumu “garniturowców”. Krótsze nogawki wciąż mają wielu przeciwników, ale moim zdaniem jakakolwiek polemika jest bezcelowa – ostatecznie to wyłącznie kwestia gustu. Cytując znanego polskiego blogera Jana Adamskiego – “To nie teraz nosi się spodnie za krótkie, tylko kiedyś nosiło się za długie”.

Po drugie dodatki.

Polscy mężczyźni nieśmiało zaczynają swoją zabawę również tematem dodatków. Nawiązując do poprzedniego akapitu, warto zwrócić uwagę na możliwości, jakie dają krótsze nogawki. Przede wszystkim, w przypadku noszenia w lecie obuwia bez skarpetek, wygląda to zdecydowanie bardziej estetycznie i dobrze wpływa na wentylację stóp przy wyższych temperaturach. Ponadto, gdy nosi się ciekawe skarpetki, są one dużo bardziej widoczne. Kolorowe skrarpetki są w tym sezonie dodatkiem wybieranym przez bardzo dużą ilość mężczyzn. Zdecydowanie zakochaliśmy się we wszelkich wyróżniających się wzorzystością i kolorystyką skarpetkach. Nudne czarne odchodzą w zapomnienie, co cieszy niezmiernie – nie ma widoku przyjemniejszego, niż mężczyzny w granatowym garniturze, siedzącego w autobusie z bordową skarpetką w białe grochy, nieśmiało wystającą z nogawki. Uśmiech wszystkich obserwujących go kobiet gwarantowany.

Co cieszy jeszcze bardziej, to dostępność skarpetek produkowaych w Polsce. Do czołówki z mojej strony zaliczam skarpetki KABAK oraz MORE. Ich oferta pokrywa zarówno zapotrzebowanie na skarpetki początkujących w tej materii, jak i bardziej doświadczonych mężczyzn nastawionych na szaleństwo wzorów i zupełnie odjechaną zabawę kolorami.

Jak dobierać skarpetki? Ja wyznaję zasadę kontrolowanego szaleństwa. Im bardziej niepasujący wzór i kolorystyka skarpet, tym lepiej. Ale jak już wspomniałem, znajduję się trochę po drugiej stronie barykady. Dla mniej wprawionych i szalonych, proponowałbym zgrywanie kolorów skarpetek z innymi kolorami ubioru, aby uniknąć wykorzystania zbyt dużej ilości barw w jednym zestawieniu.

Do standardowego wyposażenia mężczyzny w garniturze zaczynają również wchodzić bransoletki. Za wzorzec należy brać mężczyzn z Włoch, którzy w tym względzie wiodą prym – wystarczy zapoznać się ze zdjęciami takich postaci jak Lino Ieluzzi czy Mariano di Vaio. Bransoletki obniżają formalność garniturów, ale moim zdaniem to dobra cecha i kierunek. Dzięki nim można podkreślić indywidualność swojego ubioru, przy okazji dopełniając swoją stylizację kolorystycznie.

Muszę Cię ostrzec! Wspomniane dodatki zdecydowanie obniżają formalność każdego zestawu garniturowego, muszą więc być używane z rozwagą – nie zawsze i nie każdy może pozwolić sobie na szaleństwo w kontekście ubioru. Czasem rozwiązania najprostsze, minimalistyczne i najbardziej klasyczne będą najbardziej adekwatne do sytuacji, w której się znajdziemy.

Po trzecie personalizacja.

Dziesiątki sklepów, tysiące różnych wzorów i miliony ludzi, a i tak zdarza Ci się przyłapać gościa w autobusie w tym samym garniturze, co Twój. Mimo, iż oferta sieciówek z elegancką odzieżą jest bardzo szeroka, ciężko nie powiedzieć, że proponują nam one ubrania mało osobiste. Mało osobiste, bo starają się być uniwersalne. Koszula z wieszaka w rozmiarze M, musi być odpowiednia dla tysiąca mężczyzn, którzy noszą rozmiar M. Zatracamy się w tej “uniwersalności”, przez co wszyscy zaczynamy ubierać się podobnie.

Personalizacja jest więc czymś, co oddzieli nas odrobinę od wszystkich innych M-ek. Czymś, co  podniesie poziom naszego ubioru o jeden punkt. Jak można spersonalizować swoją garderobę? Najłatwiejszym i najtańszym spodobem są przeróbki krawieckie. Jak wspominałem na początku, dobrze dobrany rozmiar stroju to podwalina elegancji.

Dużo ciekawszym i coraz częściej wybieranym rozwiązaniem jest personalisowanie wybranych elementów garderoby, poprzez umieszczanie na nich monogramu. O ile jest to rzadko spotykane i dosyć trudne w przypdku akcesoriów (chociaż poszetki owszem, można), świetnie sprawdza się z koszulami i marynarkami. Do tej pory nanoszenie monogramów na koszule było domeną szycia miarowego. Od pewnego czasu na rynku można znaleźć firmy proponujące koszule z wieszaka, z możliwością dodania inicjałów w wybranym przez Ciebie miejscu. Spowodowało to zdecydowane zwiększenie zainteresowania takim produktami.

W Polsce najbardziej znaną i jednocześnie najlepiej prezentującą się pod tym względem jest firma James Button (angielska nazwa może zmylić, jest to firma w całości polska), która od kilku lat proponuje nam personalizowanie ich koszul i dostosowywanie ich do osobistych wymagań każdego kupującego. Ze swojej strony mogę dodać, że po zdobyciu pierwszej koszuli z moimi inicjałami, niechętnie patrzę na wszystkie inne spotykane w sieciówkach. Personalizowanie swojej garderoby przynosi dużo radości i delikatnie uzależnia. W bezpiecznym zakresie…

Powoli zaczynamy odchodzić od nieciekawych kanonów umacniających się przez ostatnie dekady. Męska elegancja podąża w ciekawym kierunku – pojawia się coraz więcej kolorów, dodatków i indywidualnych akcentów. Jesteśmy grupą mężczyzn dbających o swój wizerunek, ubierających się świadomie i adekwatnie do sytuacji. Mam nadzieję, że Ci, którzy do tej pory nie czuli się przekonani aby bawić się tym tematem, przemyślą tę kwestię jeszcze raz. Ostatecznie to tylko wybór i gusta decydują o tym, jak wyglądamy. Z pewnością jednak warto wyglądać lepiej, niż gorzej!

Mam nadzieję, że zdjęcia które zobaczyłeś, dadzą Ci wgląd w całą sprawę. Starałem się pokazać na nich poszczególne opisywane powyżej elementy. Podobają Ci się moje stylizacje? Napisz co myślisz w komentarzu!



 

michal_profil

The Dandy

1467392985_Aquicon-Facebook1467392991_Aquicon-Instagram1467396347_Aquicon-GooglePlus1467392994_Aquicon-Pinterest1467396325_Aquicon-Twitter1467396342_Aquicon-Tumblr

  • Jan Adamski

    Monochromatyczność, za którą nie przepadam, tym razem bardzo mi się podoba. Ciekawy, starannie dobrany zestaw.

    • Janie, nie ukrywam, że w kwestii takich głęboko przemyślanych (kolorystycznie) zestawów jesteś dla mnie inspiracją. Sam trochę lepiej czuję się przy większym stylistycznym chaosie 🙂

  • Jan Adamski

    Monochromatyczność, za którą nie przepadam, tym razem bardzo mi się podoba. Ciekawy, starannie dobrany zestaw.